O autorze
Józef Oleksy (ur. 22 czerwca 1946 w Nowym Sączu) – polski polityk. Marszałek Sejmu w latach 1993–1995 i 2004–2005, premier Polski w latach 1995–1996, wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Leszka Millera w 2004, poseł na Sejm w latach 1989–2005 (X, I, II, III i IV kadencji), przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej (2004–2005), wiceprzewodniczący SLD w latach 2003–2004 i od 2012.

Marek Król utkwił w cynicznej akcji

Marek Król "triumfując" po oczyszczeniu go z zarzutu TW, przytacza stwierdzenie, które świadczy o jego nieodpowiedzialności. Pisze bowiem, że zarzut o jego tajnej współpracy ze służbami, to była zemsta Urbana za Oleksego.

I to jest sedno sprawy, mówi bowiem: "...zemsta za ujawnienie współpracy ówczesnego premiera Józefa Oleksego z rosyjskimi tajnymi służbami". I za to stwierdzenie powinien zostać ponownie skazany. Bowiem po 16 latach, w tym 10 latach procesu Milczanowskiego powinien wiedzieć, że nie tylko niczego nie ujawnił jego tygodnik ale kłamliwie oskarżał, bezwstydnie udając, że walczy o prawdę i równie bezwstydnie po wielu latach nie zauważa, że żadnej współpracy nie było, że zarzuty były cynicznie wymyślone bez żadnych dowodów, że nikt nie poniósł kary, łącznie z tygodnikiem "Wprost" za oszczerczą kampanię przeciwko ówczesnemu premierowi. Marek Król zastygł historycznie uznając cnotliwego. Wciąż upowszechnia oszczercze kłamstwo pod moim adresem.



Niczego nie ujawnił, poza tym, że jego tygodnik był na służbie wykonując "zleconą" wówczas politycznie akcję przeciwko mnie i lewicowemu rządowi. Wzywam Marka Króla, żeby odnalazł choć szczyptę uczciwości w sobie i powieddział publicznie, jaką to współpracę z rosyjskimi służbami odkrył jako naczelny tygodnika "Wprost", co go zaślepiło, że nie widział dalszego ciągu, że nie poruszyła go bezkarność sprawców, że nie umiał w swojej całej inteligencji dostrzec całej prowokacji i zamachu stanu.
Trwa ładowanie komentarzy...